Pierwsze dłuższe rozstanie
Siema, Pisząc ten post jestem w Pescul (Włochy, przy zboczach Monte Civetta - Góra Sowa). Co prawda jestem w pracy, ale to nie przeszkadza mi korzystać z cudownych widoków w dolomitach. Ja jednak nie o tym. Jestem na dwutygodniowym wyjeździe i to pierwszy raz, gdy zostawiłem moje obie spółki same na tak długo. Co lepsze (chyba) jakoś tydzień przed moim wyjazdem spółka córka nauczyła się mówić "tata" a czekałem na to od tak dawna, że nie wiem. Wyjazd z domu miałem o 9 rano, a na 7:30 jeszcze byłem odprowadzić małą (ostatni raz przed wyjazdem) do żłobka. Kiedy w drodze powtarzała do mnie "Tata, tata" miałem łzy w oczach, i chyba sam przed sobą próbowałem jej wytłumaczyć, że taty nie będzie tylko dwa tygodnie i zaraz wraca. Ona co prawda raczej tego nie zrozumiała, ale ja się cały trzęsłem. Teraz, gdy jestem tutaj w zasadzie co drugi dzień odbywamy wideokonferencje i spółka córka macha do mnie, całuje ekran telefonu na którym się wyświetlam i powtarza tata. ...