Pierwsze dłuższe rozstanie
Siema,
Pisząc ten post jestem w Pescul (Włochy, przy zboczach Monte Civetta - Góra Sowa). Co prawda jestem w pracy, ale to nie przeszkadza mi korzystać z cudownych widoków w dolomitach. Ja jednak nie o tym.
Jestem na dwutygodniowym wyjeździe i to pierwszy raz, gdy zostawiłem moje obie spółki same na tak długo. Co lepsze (chyba) jakoś tydzień przed moim wyjazdem spółka córka nauczyła się mówić "tata" a czekałem na to od tak dawna, że nie wiem.
Wyjazd z domu miałem o 9 rano, a na 7:30 jeszcze byłem odprowadzić małą (ostatni raz przed wyjazdem) do żłobka. Kiedy w drodze powtarzała do mnie "Tata, tata" miałem łzy w oczach, i chyba sam przed sobą próbowałem jej wytłumaczyć, że taty nie będzie tylko dwa tygodnie i zaraz wraca. Ona co prawda raczej tego nie zrozumiała, ale ja się cały trzęsłem.
Teraz, gdy jestem tutaj w zasadzie co drugi dzień odbywamy wideokonferencje i spółka córka macha do mnie, całuje ekran telefonu na którym się wyświetlam i powtarza tata. Muszę przyznać, że w szarej codzienności człowiek czasami ma ochotę odpocząć od dziecka, ale to za długo - tak naprawdę do tej pory nie wiedziałem co to znaczy prawdziwa tęsknota. Obawiam się czego nie zobaczę, czego mała się nauczy jak mnie nie będzie, jak bardzo się zmieni. Na szczęście messenger i skype z opcją wideo po części niwelują tą lukę.
Dobra, koniec uczuciowej części, czas na kilka porad na podróż.
Po 1: będąc w tak długiej trasie szczoteczkę i pastę należy koniecznie zapakować w bagaż podręczny - zwłaszcza, jeśli napoje po fermentacji będą elementem podróży.
Po 2: żadnych mokrych sałatek czy potraw - jedyne płyny w podróży mogą znajdować się w butelkach, więc jak najbardziej polecam do jedzenia kabanosy, owocowe jogurty w "tytce" do ssania, suche potrawy/sałatki. Żadnych kanapek bo szybko robią się mało atrakcyjne - wygniecione i czerstwe.
Po 3: dobrze mieć ebooka w trasie, bo podczas jazdy nocnej można sobie poczytać, z książką jest to mniej wygodne, ale na stok standardowa książka jest najlepsza, bo odporna na zamoczenia i uderzenia przy upadkach.
Po 4: na tak długi czas koniecznie zabrać konsolę lub laptopa z ulubionymi grami i znaleźć odpowiedni kartonik/pudełko do pada, żeby go zabezpieczyć na czas podróży :) Nie wiem dlaczego, ale granie na padzie w pozycji półleżącej jest o wiele bardziej relaksujące niż granie na klawiaturze.
Cóż, liczę, że pozostały tydzień szybko minie i wyskoczymy też z małą w góry (jej drugie wakacje w górach!).
Pozdrawiam
Pisząc ten post jestem w Pescul (Włochy, przy zboczach Monte Civetta - Góra Sowa). Co prawda jestem w pracy, ale to nie przeszkadza mi korzystać z cudownych widoków w dolomitach. Ja jednak nie o tym.
Jestem na dwutygodniowym wyjeździe i to pierwszy raz, gdy zostawiłem moje obie spółki same na tak długo. Co lepsze (chyba) jakoś tydzień przed moim wyjazdem spółka córka nauczyła się mówić "tata" a czekałem na to od tak dawna, że nie wiem.
Wyjazd z domu miałem o 9 rano, a na 7:30 jeszcze byłem odprowadzić małą (ostatni raz przed wyjazdem) do żłobka. Kiedy w drodze powtarzała do mnie "Tata, tata" miałem łzy w oczach, i chyba sam przed sobą próbowałem jej wytłumaczyć, że taty nie będzie tylko dwa tygodnie i zaraz wraca. Ona co prawda raczej tego nie zrozumiała, ale ja się cały trzęsłem.
Teraz, gdy jestem tutaj w zasadzie co drugi dzień odbywamy wideokonferencje i spółka córka macha do mnie, całuje ekran telefonu na którym się wyświetlam i powtarza tata. Muszę przyznać, że w szarej codzienności człowiek czasami ma ochotę odpocząć od dziecka, ale to za długo - tak naprawdę do tej pory nie wiedziałem co to znaczy prawdziwa tęsknota. Obawiam się czego nie zobaczę, czego mała się nauczy jak mnie nie będzie, jak bardzo się zmieni. Na szczęście messenger i skype z opcją wideo po części niwelują tą lukę.
Dobra, koniec uczuciowej części, czas na kilka porad na podróż.
Po 1: będąc w tak długiej trasie szczoteczkę i pastę należy koniecznie zapakować w bagaż podręczny - zwłaszcza, jeśli napoje po fermentacji będą elementem podróży.
Po 2: żadnych mokrych sałatek czy potraw - jedyne płyny w podróży mogą znajdować się w butelkach, więc jak najbardziej polecam do jedzenia kabanosy, owocowe jogurty w "tytce" do ssania, suche potrawy/sałatki. Żadnych kanapek bo szybko robią się mało atrakcyjne - wygniecione i czerstwe.
Po 3: dobrze mieć ebooka w trasie, bo podczas jazdy nocnej można sobie poczytać, z książką jest to mniej wygodne, ale na stok standardowa książka jest najlepsza, bo odporna na zamoczenia i uderzenia przy upadkach.
Po 4: na tak długi czas koniecznie zabrać konsolę lub laptopa z ulubionymi grami i znaleźć odpowiedni kartonik/pudełko do pada, żeby go zabezpieczyć na czas podróży :) Nie wiem dlaczego, ale granie na padzie w pozycji półleżącej jest o wiele bardziej relaksujące niż granie na klawiaturze.
Cóż, liczę, że pozostały tydzień szybko minie i wyskoczymy też z małą w góry (jej drugie wakacje w górach!).
Pozdrawiam
Komentarze
Prześlij komentarz