Pierwsze narty

Nareszcie! Na ten temat chyba najbardziej czekałem. Tata narciarz, to i dziecko musi tego zasmakować. Długo czekałem, bo spółka córka miała już trzy miesiące, ale wreszcie się doczekałem.
A więc zgodnie z planem:

  • po sezonie - mniej ludzi, nie jest tłoczno, a jest cieplej więc przyjemniej
  • sprawdzone miejsce - blisko, znajoma droga, znajome stoki. Pierwsze wakacje z dzieckiem są całkowicie inne niż dotychczasowe i nie ma co próbować nowości - dziecko jest wystarczającą nowością, a ja polecam Zieleniec
  • pakowanie - siebie spakować każdy potrafi i to nie powinno wymagać omówienia. Spółka córka wymaga trochę specjalnego ekwipunku jak fotelik do auta, wózek (te dwie rzeczy zajmują najwięcej miejsca), zapas pampersów i chusteczek, przewijak, kilka bodziaków na zmianę i zabawek
Można ruszać. Zdecydowaliśmy się na wyjazd rano, żeby spółka córka miała drzemkę w trakcie jazdy i plan się prawie powiódł. Dopiero po 2/3 drogi zaczęły się problemy, bo nastąpiła pobudka i znudzenie siedzeniem w aucie. Cóż, dokarmić, dotlenić na spacerku i ciśniemy dalej. Stresu trochę było, ale góry (miejmy nadzieję) zrekompensują straty moralne. Przyjechaliśmy popołudniu, zdążyliśmy się rozpakować, kupić karnet i jazda nocna rozpoczęła zabawę. Stoki oświetlone dają całkowicie inny poziom frajdy niż jazda w dzień, a wieczorem są prawie puste, więc dawały bardzo dużo miejsca dla samej przyjemności.

Z maluchem wszędzie musi być blisko, więc wybraliśmy pokój przy samym stoku, co było genialnym rozwiązaniem. Wychodząc z pokoju jeden rodzić brał dechy, drugi wózek i wio, można szaleć. 
Zdjęcie tego dobrze nie ukazuje, ale pogoda była wyśmienita. Słońce, a wieczorami opady śniegu - raj narciarza. W warunkach górskich, zdrowe powietrze, inne ciśnienie... mała spała bezustannie na każdym spacerze, które trwały wiele godzin. Przerwy robiliśmy tylko na posiłki i na jednym karnecie weekendowym bawiliśmy się pysznie 😝


Piątek, sobota i niedziela na nartach i człowiek zaraz czuje się lepiej. Odskocznia od codzienności, a z dobrym planem wszystko się uda. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Głupia duma?

Pierwszy najtrudniejszy - zawód ojciec

Przygotowania okopów